Dokąd tak naprawdę zmierza fotografia? Szczególnie cyfrowa (nie przekreślam analogowej!!). Właśnie trafiłem na podobny temat. To co przeczytałem na blogu Marcina Szymczaka bardzo mnie zaskoczyło.

Jak się można dowiedzieć z pierwszych akapitów tego wpisu, Nikon pokazuje aparat, lustrzankę cyfrową (w zamierzeniu aparat skierowany dla raczej dla bardziej zaawansowanego użytkownika) z funkcją nagrywania filmów (jak ze zwykłego pstrykacza). Powiem szczerze, że nie uwierzyłem temu wpisowi. Naprawdę! Bardzo przepraszam Marcinie, ale musiałem to sam sprawdzić. Dla mnie osobiście fotografia wydawała się takim magicznym zatrzymaniem chwili, bardzo często ulotnej. Wprowadzenie filmu to dla mnie nieporozumienie!! Nikon na swojej stronie napisał, że D90 to “przełomowy model na rynku aparatów cyfrowych, następca wielokrotnie nagradzanego aparatu Nikon D80. Jest to pierwsza na świecie lustrzanka cyfrowa, która umożliwia kręcenie filmów w rozdzielczości HD.” Nie chcę by fotografia brnęła w tą ślepą uliczkę! Fotografia jest i powinna zostać fotografią a nie zbliżać się do filmowania i kinematografii.

Te dwie dziedziny były koło siebie długo i jakoś nigdy sobie nie zabierały ani rynku, ani entuzjastów. Więc czym tłumaczyć taki krok? I to ze strony takiej firmy która była traktowana jako pewnego rodzaju ikona fotografii? Nie rozumiem tego. Drodzy Panowie, nie tędy droga rozwoju fotografii, nie tędy.



Zostaw komentarz